poniedziałek, 10 lutego 2014

Buble, buble, buble :(

Witajcie kochani :)

Dziś post mało przyjemny ale chcę Wam przedstawić buble jakie udało mi się zebrać. Zazwyczaj sugeruje się recenzjami, czytam blogi kosmetyczne jednak nie wszystko co odpowiada komuś odpowiada i mi.


1. Farmona, Serum do zniszczonych włosów Radical. Serum nie robi kompletnie nic. Nie zauważyłam poprawy kondycji moich włosów ani nawet ich nie wygładził. Nie wierzę w scalenie końcówek także nie zarzucę żadnej masce czy odżywce, że tego nie zrobiła bo nie ma na to najmniejszych szans.

2. Ziaja Pro, Maska zwężająca pory. Po cudeńku z serii pro jakim jest peeling gruboziarnisty skusiłam się na maseczkę. Po maseczce twarz moja przypomina buraka. Jest cała czerwona, policzki wręcz są gorące. Myśląc, że ze mną jest coś nie tak nałożyłam mojemu partnerowi na nos i zmywał ją po minucie bo piekło tak, że wytrzymać nie mógł. Zawiodłam się trochę a pojemność jest tak ogromna, że nie wiem na co i jak to zużyje.

3. Ziaja, Odżywka intensywna świeżość do włosów tłustych. Bardzo bym chciała znaleźć produkt który zniweluje przetłuszczanie się u nasady głowy. Odżywka nie pomaga a wręcz przyspiesza przetłuszczanie, plącze włosy i doprowadzenie ich do porządku to koszmar. Na szczęście alternatywnie gole nią sobie nogi aby ją zużyć ale i do tego sprawdza się kiepsko.

4. Bioderma sebium, żel myjący. Po odkryciu fenomenalnego płynu micelarnego z Biodermy robiąc zakupy w aptece kupiłam ten żel i mam ogromne szczęście, że wybrałam mini wersje a nie standardową. Żel jak żaden inny wysuszył mi buzie, po jego użyciu muszę nałożyć krem bo mam wrażenie, że twarz mi pęknie. Nie zniwelował zaskórników, nie zmniejszył wydzielania sebum. Na szczęście już się kończy i wracam do swojego ulubieńca.

5. Got2be puder unoszący włosy u nasady. Posiadam włosy do pupy i są przyklapnięte pod wpływem ciężkości. Nakładając puder włosy sprawiają uczucie poklejonych, matowieją okropnie, są ciężkie, sztywne, tępe. Moje włosy unosi delikatnie jednak cały dzień nie wytrzymają z tym pudrem a nie wyobrażam sobie go dołożyć w ciągu dnia bo wiązałoby się to ze ścięciem na łyso.

6. Wibo, Brązowy żel stylizujący brwi. Zacznę od tego, że jest brązowo- złoty... Nie ujarzmia moich włosków przez cały dzień, odznacza się od brwi, ma niewygodną grubą szczoteczkę, nietrwały.

7. Carmex. Produkt kultowy mający tyle zwolenników co przeciwników. Ja należę do tych drugich. Pierwsze co mi się w nich nie podoba to uczucie chłodu na ustach, zimą smarując się nim na zewnątrz czuje antarktyde na ustach. Nie ratuje moich przesuszonych ust ani nie zapobiega ich pogorszeniu. Używam na noc ale równie dobrze jakbym nic nie używała to różnicy bym nie zauważyła.

To już koniec bubli i mam nadzieję, że coraz mniej ich będzie się pojawiać w naszych kosmetyczkach. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz